Strefy ciszy - czy powinny być zniesione

Widzisz wersję archiwalną tematu "Strefy ciszy - czy powinny być zniesione" z forum www.forum.mazury.info.pl/



mazury.info.pl - 2008-06-19, 11:00
Witam
Temat stref ciszy i sensu ich istnienia powraca przed każdym sezonem jak bumerang. (zobacz wykaz jezior na Mazurach objętych zakazem używania silników spalinowych - tzw. strefy ciszy)

Z jednej strony zwolennicy stref ciszy argumentują, że dzięki ich istnieniu wiele jezior nie jest zatłoczonych i można, delektując się ciszą spokojnie żeglować, ponadto ptactwo wodne, często unikalne gatunki ma dogodne warunki do życia.

Z drugiej strony wiele osób nie widzi niczego złego w używaniu silnika spalinowego, 'bo przecież nowoczesny silnik nie hałasuje'... a jeżeli większość ludzi i tak nie przestrzega zakazu, to po co ma istnieć martwe - nieegzekwowane prawo.

Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?



yavien - 2008-06-19, 11:06
Nigdy nie przeszkadzał mi fakt, ze niektóre jeziora sa objęte strefą ciszy. Zresztą silnika używam tylko tam, gdzie to jest dozwolone i tylko wtedy, gdy jest to konieczne.
Zaznaczyłam "niech zostanie tak jak jest".


gringo - 2008-06-19, 11:31
uważam strefy ciszy za jak najbardziej potrzebne. zastanawia mnie tylko, że Faryj wpływa swoimi statkami do strefy na Nidzkim (widziałem kiedyś, a i reklamuje to na swojej stronie i nic mu nikt nie robi!). są też ponoć rejsy jakimś statkiem na Dobskie. widać strefa ciszy, ale nie dla wszystkich. to powinno być zmienione i egzekwowane.
same strefy są bardzo potrzebne, nie tylko chronią przyrodę od spalin i nadmiaru ludzi, ja sam na przykład bardzo sobie cenię miejsca, gdzie nie ma motorówek i ludzie występują w ilościach rozsądnych.
sam złamałem ciszę raz, kiedy uruchomiłem silnik na pół minuty nie mogąc się wyplątać z trzcin. ale czyn ten obciąża moje sumienie tylko po części, gdyż nie ja wtedy dowodziłem łódką


Tomek J - 2008-06-19, 12:21
uważam strefy ciszy za jak najbardziej potrzebne

.
Jednym z częściej używanych argumentów przeciw strefom ciszy jest fakt, że na wspólczesnych koromysłach wyższych niż szerszych a szerszych niż dłuższych od Tanga780F poczynając nie sposób jest bezpiecznie podejść do pomostu pod żaglami. Ale czy jest obowiązek czarterować takie koromysła jeśli wybieramy się na Nidzkie, albo wpływać na Nidzkie jeśli już koniecznie chcemy wynająć koromysło zamiast jachtu? A nawet jeśli taka sytuacja ma miejsce, można przecież w tej nadzwyczajnej chwili poradzić sobie w inny sposób. Na przykład rzucić kotwicę w bezpiecznej odległości od pomostu i poprosić kogoś na brzegu aby odebrał długą cumę.
Cóż, kiedy to właśnie w strefie ciszy mieści się wielka przystań w Karwicy, która ma to nieszczęście że do niej jest najbliżej z Warszawy. Blachosmrodem. A "warszawka", wiadomo, na byle czym pływać nie będzie. Trudno zatem mi oczekiwać, abym znalazł wielu naśladowców dla ktorych najbliższym Warszawy jeziorem byloby nie Nidzkie, ale Roś. Mierząc odległość nie po szosie, lecz po wodzie. Bo po wodzie wypasione koromysła nie przejdą. Można więc spodziewać się postępującego zakoromyślenia przystani w Karwicy i coraz silniejszych nacisków na całkowite zniesienie stref ciszy. Sam zaznaczyłem pkt. 2: strefa ciszy wszędzie poza głównym szlakiem (tylko który jest główny, bo powszechnie uważa się za takowy jachtostradę "Z Węgorzewa na Ruciane wykonamy skok" podczas gdy logika nakazywałaby włączyć do głównego szlaku Pisz, jako prawdziwe wodne "Wrota Mazur").
zastanawia mnie tylko, że Faryj wpływa swoimi statkami do strefy na Nidzkim (widziałem kiedyś, a i reklamuje to na swojej stronie i nic mu nikt nie robi!). są też ponoć rejsy jakimś statkiem na Dobskie. widać strefa ciszy, ale nie dla wszystkich. to powinno być zmienione i egzekwowane.


Pewnie mamy ten sam problem w przypadku pana "F.", co i wcześniej w przypadku pana "G.", o czym pisałeś
same strefy są bardzo potrzebne, nie tylko chronią przyrodę od spalin i nadmiaru ludzi


I chronią też ludzi przed motorówkami. Nawet tam gdzie ruch motorówek byłby dozwolony, powinien częściej być stosowany i egzekwowany zakaz rozwijania dużych prędkości. Pierwszy taki zakaz wprowadzono na Kisajnie w otoczeniu wysp, po tragicznym wypadku gdy motorówka holująca narciarza śmiertelnie zmasakrowała młodą kobietę w łodzi wiosłowej. Od ub. roku stosowne oznakowanie pojawiło się na Bełdanach, gdzie motorówka znienacka wypadająca zza zakrętów też mogłaby narobić niezłej kaszany. I przydałoby się też wprowadzić przepis nakazujący natychmiastowe wycofanie z exploatacji starych, zwożonych z europejskich szrotów skuterów wodnych, produkowanych w latach gdy liczyl się tylko "powerfull" nawet za cenę wyrzucanej do wody niespalonej mieszanki paliwowej, zaś wytwarzany przez nie hałas byl wręcz miły uszom ledwo wystająm z łysiny osadzonej na nafaszerowanym sterydami karku.
ja sam na przykład bardzo sobie cenię miejsca, gdzie nie ma motorówek i ludzie występują w ilościach rozsądnych.


Mam nadzieję że na takie Buwełno dzieki "Szamborurze" którą sam niegdyś przeklinałem nieprędko dotrą nie tylko skutery i motorówki, ale i wielgachne koromysła, co to wszędzie "muszą" na silniku.
sam złamałem ciszę raz, kiedy uruchomiłem silnik na pół minuty nie mogąc się wyplątać z trzcin. ale czyn ten obciąża moje sumienie tylko po części, gdyż nie ja wtedy dowodziłem łódką


Nooo, ja również złamałem ciszę w w/w. okolicznościach, i to właśnie podczas wyprawy na wspomniane Buwełno

http://www.mazury.info.pl...blik/index.html

ale bynajmniej nie przez zapalenie silnika, tylko przez wytrwałe rzucanie kotwicą aż do skutku

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski



selver - 2008-06-22, 18:43
Przyznam, że nie wiem co sądzić na ten temat, choć oddałem głos zgodnie z serdecznym, choć nierealnym pragnieniem, na "całkowitą ciszę".
To dobrze, że po Nidzkim nie pływają (jeszcze...) skutery i motorówki, ale skoro Nidzkie, to czemu nie Bełdany? Jeśli Dobskie, to czemu nie Kisajno? Albo -dlaczego akurat Nidzkie czy Tajty mamy chronić przed hałasem i smrodem? Przecież motorówek jest coraz więcej, niedługo będzie ich więcej niż żaglówek. Patrzę sobie jak szarżują z wyciem silnika i łomotem bitów z głośników (każdy może być melomanem, nie?) środkiem jednego z najpiękniejszych jezior w Europie, i tak się zastanawiam, co oni właściwie z tego mają. Ale to może jest wyłącznie mój problem. Bo co mają Giżycko czy Mikołajki wiadomo, to można policzyć. A każdy się bawi jak umie, i może ma do tego prawo?

A tak przy okazji, parę dni temu w ciągu dwóch dni na Nidzkim napatoczyłem się na trzy żaglówki, radośnie perkoczące -nie wyglądało że mają na pokładzie kogoś śmiertelnie chorego czy nawet że im się jakoś szczególnie spieszy. Pierwsza zwłaszcza była urocza, bo zataczała kółka naprzeciwko Krzyży z położonym masztem, aż jej się znudziło i zawróciła na północ. Dwóm następnym zdołałem zrobić zdjęcia, jeśli Szanowny Administrator uzna to za wskazane, wrzucę do galerii, ok?


Patryk - 2008-06-22, 21:21
Słowem wstępu: ja sam zostałem zarażony żeglarstwem dopiero kilka lat temu. Nie znam się zbyt dobrze na niczym jeszcze ale już zdążyłem zauważyć sporo rzeczy które mnie po prostu drażnią:
po lesie wokół jezior nie da się chodzić - pełno jest "grzybów papierzaków", śmieci na szczęście nie widziałem.
co do "motorowodniaków" (czyli takich którzy bez silnika nie potrafią cumować/pływać i wcześniej już wspomnianych panów na swych wspaniałych skuterach)
zacznijmy od jeziora Dobskiego gdzie złapała kiedyś nas cisza (coś tam wiało ale tyle co nic wiec można było spokojnie zająć się piciem herbaty/kawy - *dało* się przepłynąć bez użycia silnika lub pagaja). kilka z jachtów(na jeziorze było tylko kilka sztuk oraz wędkarz z silnikiem elektrycznym) oczywiście odpaliła silniki i udali się (jeśli mnie pamięć nie myli i nie pomyliłem jezior - pamiętam że [z pewnością była tam strefa ciszy i moje ulubione boje na których niegdyś ćwiczyłem "podejście do boi"] popłynęli na wyspę Heleny - ponieważ było dość późno (ok 16-17) a wiatr był niewielki udaliśmy się w podobnym kierunku "skoro oni cumują to chyba wyspa nie jest objęta rezerwatem i można przyczepić się na noc" pokręciliśmy się jeszcze trochę po okolicy i jak już się ściemniło dobiliśmy do brzegu, zjedliśmy co tam mieliśmy i poszliśmy spać - byliśmy zmęczeni(akumulator był slaby a i piwa też już nie mieliśmy). Z tego co było widać i słychać grupka osób na środku wyspy urządziła sobie ognisko(sic!)... (wyspa była imho całkiem zarośnięta, ściółka leśna była dość sucha -jak się dowiedziałem po fakcie, wyspa jednak to też jest rezerwat (tak, przyznaję się do naruszenia terenu rezerwatu, przycumowania do wyspy, przenocowania i zżarcia kilku jerzyn/malin/czy co tam bylo ...)

Kolejną zmorą są wcześniej wymienieni panowie na ich wspaniałych skuterach którzy
nie zważają na to co, gdzie i jak płynie lub stoi, na nich czasem zadziała "robienie zdjęć", pozdrawianie popularnymi na lądzie amplifikatorami werbalnymi i mówiąc wprost - straszenie np policją (która oczywiście nikogo nie znajdzie)

Wracając do grupy pieszczotliwie zwanej "warszawiakami" (nieco przejaskrawie)(duże koromysła, rollfok, lazy jack, koło sterowe, rozłożone na pokładzie panie, lewy hals czy prawy hals żadna różnica, odbijacze wywieszone często cumy byle jak rzucone na łódź)
widząc takich delikwentów i słysząc co się dzieje podczas takiego białego szkwału to zastanawiam się co za idiota wymyśla przepisy, a przepisy są ciekawe - zaczynając od "podatku dennego" poprzez zwiększenie "bezpatencia" na zbyt łatwym zdobyciu patentu kończąc...

ps. ciekawe określenie "koromysło" - skąd się to wzięło?

ps2: na mazury glownie jeżdżę dla spokoju(powiedzmy) i czystszego powietrza więc nie obraziłbym się gdyby została wprowadzona strefa ciszy gdzie sie da...


mazury.info.pl - 2008-06-22, 23:10
A tak przy okazji, parę dni temu w ciągu dwóch dni na Nidzkim napatoczyłem się na trzy żaglówki, radośnie perkoczące -nie wyglądało że mają na pokładzie kogoś śmiertelnie chorego czy nawet że im się jakoś szczególnie spieszy. Pierwsza zwłaszcza była urocza, bo zataczała kółka naprzeciwko Krzyży z położonym masztem, aż jej się znudziło i zawróciła na północ. Dwóm następnym zdołałem zrobić zdjęcia, jeśli Szanowny Administrator uzna to za wskazane, wrzucę do galerii, ok?



Nie widzę problemu.

Pamiętaj jednak, że publikacja cudzego wizerunku w takim kontekscie (chodzi o twarze) bez zgody tej osoby jest niezgodne z prawem i jako takie - także niezgodne z regulaminem tego forum.


Patryk - 2008-06-22, 23:30
tutaj wchodzimy na wąską i krętą ścieżkę zdjęć, wizerunków i publikacji
wiem nieco o tym bo bawię się w reportaże. kiedyś wygrzebałem w
internecie kawałek ustawy którego się trzymam:

Zezwolenie osoby fotografowanej nie jest konieczne , gdy jest ona osobą powszechnie znaną, a wizerunek jej wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych czy zawodowych.

Nie jest wymagane zezwolenie na rozpowszechnianie wizerunku osoby, która stanowi jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza.


Tak więc jeśli już masz problemy to możesz się tłumaczyć przed sądem że "wpłynął Ci w kadr" (jeśli widać kawałek z boku kadru) lub "wydawało mi się że to jest [tu nazwisko znanej osoby]"(przy niewyraźnym zdjęciu) - ale mimo wszystko ja bym nie ryzykowal...


selver - 2008-06-23, 10:59
Nie widzę problemu.

Pamiętaj jednak, że publikacja cudzego wizerunku w takim kontekscie (chodzi o twarze) bez zgody tej osoby jest niezgodne z prawem i jako takie - także niezgodne z regulaminem tego forum.



nie całkiem tak; też się (jak kolega Patryk) zajmowałem kiedyś (półprofesjonalnie) fotografią i pamiętam, że sprawa nie jest taka prosta (w grę wchodzić może także tzw. "ważny interes społeczny" i kontekst zdjęcia), w każdym razie do wygrania w sądzie
Ale nie chciałbym oczywiście naruszać Regulaminu, a opisane sytuacje i tak stają się coraz bardziej banalne, więc na razie sobie daruję. Numery rejestracyjne łodzi: GŻ-III-355 (nazwa nieczytelna) i BZ0005 ("Mif" z firmy "Zefir"). Fotki ew. na życzenie


mazury.info.pl - 2008-06-23, 11:18
Ale nie chciałbym oczywiście naruszać Regulaminu, a opisane sytuacje i tak stają się coraz bardziej banalne, więc na razie sobie daruję. Numery rejestracyjne łodzi: GŻ-III-355 (nazwa nieczytelna) i BZ0005 ("Mif" z firmy "Zefir"). Fotki ew. na życzenie


Podawanie numerow rej. czy nazw nic nie daje. Nie dają nic nawet zdjęcia. Jachtem czarterowych każdego tygodnia pływa zuepłnie inna załoga. Jachty czarterowe stanowią zdecydowaną większość jachtów na Mazurach.


selver - 2008-06-23, 11:32

Podawanie numerow rej. czy nazw nic nie daje. Nie dają nic nawet zdjęcia. Jachtem czarterowych każdego tygodnia pływa zuepłnie inna załoga. Jachty czarterowe stanowią zdecydowaną większość jachtów na Mazurach.



ten pierwszy raczej nie był czarterowy, ale oczywiście w zasadzie masz rację. Jak rozumiem, wynika z tego jakiś morał, a nawet kilka. W zasadzie (po doświadczeniach z próbami oficjalnego zawiadamiania Policji, Inspektoratu i Nadleśnictwa w podobnych sytuacjach w ciągu ostatnich kilku lat) skłonny jestem dać sobie spokój z naprawianiem świata i wychowywaniem "braci żeglarzy". Ciekaw jestem jednak mimo wszystko, czy ktoś ma jakieś pozytywne pomysły w tym względzie.


Mariusz Główka - 2008-06-23, 11:57
Sam pływam najczęściej w strefie ciszy, bo mam łódkę na Nidzkim. I bardzo się cieszę z tego, że nie ma tu motorówek i skuterów, aczkolwiek słyszałem o przypadku (przypadkach) gdy motorówka przypływała do Karwicy, a bosman grzecznie zwrócił uwagę, że tego nie wolno robić i słyszał odpowiedź: "mnie wszystko wolno". Ja tego nie widziałem, choc zdarza się widzieć jachty na silnikach. Wbrew pozorom, nie jest to takie częste, choć oczywiście zwraca uwagę. Najgorzej jak pod wieczór zapada cisza i nagle z jeziora słychać dwusuwa wchodzacego na wysokie obroty zaraz po odpaleniu.
Tu mam dylemat. Czy zakaz powinien być bezwzgledny? Co do motrówek i skuterów tak. Ale nowoczesnych silników używanych przez zeglarzy, to prawie nie słychać. Kiedyś w niedzielny wieczór miałem awarię silnika elektrycznego, dość prozaiczną, ale po ciemku trudno to było stwierdzić. Do portu jescze parę kilometrów, w poniedziałek rano do pracy i problem. Zdecydowałem się odpalić moją Hondzię i na wolnych obrotach szedłem środkiem jeziora, starając się być jak najdalej od brzegu. Byłem w stresie, dopóki nie poszedłem na dziób i okazało się, że z dziobu praktycznie nie słychać silnika.
Z drugiej strony dość często słychać z brzegów hurgot pił spalinowych, czy hurgot motocykli albo quadów jeżdżących po leśnych drogach. tych dopuszczonych do ruchu. Kiedyś też motolotniarz krążył dość długo nad jeziorem robiąc naprawę dużo hałasu.
Najlepiej byłoby określić normę hałasu której nie wolno przekraczać, ale to pewnie byłoby nieegzekwowalne.


mazury.info.pl - 2008-06-23, 12:18
Tu mam dylemat. Czy zakaz powinien być bezwzgledny? Co do motrówek i skuterów tak. Ale nowoczesnych silników używanych przez zeglarzy, to prawie nie słychać.



To samo niestety może powiedzieć motorowodniak.

W ubieglym sezonie testowałem motorowke z najnowszym silnikiem YAMAHA o mocy 200KM. Na wolnych obrotach był bardziej cichy niż jego 4-konny odpowiednik.


wild_weasel - 2008-06-26, 11:31
Jestem zwolennikiem stref ciszy, może nie wszędzie, ale w zdecydowanej większości.
Np. na sympatycznych Święcajtach za każdym razem spotykam stada różnego rodzaju motorowodniaków hałasujących ponad miarę (tu życzyłbym sobie strefy ciszy). Na Dobskim niejednokrotnie widziałem "krowę" (tu akurat jest strefa ciszy).
Wpływając na Dobskie tak planuję trasę, żeby nie być zmuszonym do korzystania z silnika. Oczywiście, są wyjątki i awaryjne sytuacje, ale powinny one być właśnie wyjątkowe. Nie można planować podejścia do brzegu w strefie ciszy na silniku...
Inna sprawa, że na silniku jest łatwiej, szybciej, wygodniej - i nie każdy niestety przewiduje manewr odejścia od brzegu, nie pomyśli o wyrzuceniu kotwicy, itd. Nie każdy potrafi. Ale przecież nie ma obowiązku przybijać do brzegów na jeziorach objętych strefą ciszy - na noc można uciec do portu! Nie ma obowiązku pływać na potworach, z których nie sposób wiosłować! Jeśli ktoś sobie nie umie poradzić inaczej, jak tylko silnikiem - niech się trzyma szlaku żeglownego i portów.
Osobiście nie lubię hałasu silników spalinowych i nie korzystam z nich częściej, niż to konieczne. Nie jestem mistrzem żeglowania, więc wybieram takie miejsca na przybicie do brzegu, skąd będę mógł wypłynąć o własnych siłach, bez kataryny.
A głos silnika potrafi nieść się naprawdę daleko... Czasem najpierw słychać, potem widać (i mówię tu o żaglówkach na katarynce, nie o motorówkach).
Trzeba też zrozumieć motorowodniaków i dać im jakiś akwen, żeby się wyszaleli ;)
Odp: strefy ciszy wszędzie poza szlakiem.


gringo - 2008-07-07, 13:52
Odp: strefy ciszy wszędzie poza szlakiem.


całkiem rozsądnie. ale należałoby to jakoś egzekwować, bo przepis ten, tam gdzie obowiązuje, często pozostaje martwy.
pytanie tylko co rozumieć tu będziemy jako szlak. czy np. wyznaczony tor wodny plus podejścia do portów przy nim się znajdujące?


PiotrekP. - 2008-07-08, 11:05
Jest jedna definicja szlaku wodnego i nie jest nią "wyznaczony tor wodny".....np. na południu szlak wodny kończy się w Rucianem-Nidzie i w Piszu, czyli z jednej strony jezioro Nidzkie jest w pewnym sensie już za szlakiem WJM, ale jezioro Roś jest w nim


gringo - 2008-07-08, 14:05
Jest jedna definicja szlaku wodnego


nie chodzi mi o podanie 'jednej definicji' (jedynej słusznej?), tym bardziej, że to, co raczyłeś napisać moim skromnym zdaniem pod żadną definicję nie podpada, tylko jest twoją interpretacją łączącą w sobie dwa pojęcia: 'szlak Wielkich Jezior Mazurskich' i 'szlak żeglowny', które nie wydają mi się być synonimami
ja bym do szlaku WJM zaliczył CAŁE jez. Nidzkie, nawet z kajakowym odcinkiem: Wiartelnicą i jeziorami Wiartel i Brzozolasek, podczas gdy tabliczka z napisem 'koniec szlaku żeglownego' znajduje się, o ile dobrze pamiętam, na Nidzkim na wysokości drutów wysokiego napięcia, przed przystanią 'Pod Dębem'
co się zaś tyczy Rosia, to (o ile dobrze pamiętam) szlak żeglowny przecina jezioro w poprzek od Kanału Jeglińskiego do Pisy, reszta zaś jeziora leży poza szlakiem żeglownym, co nie znaczy, że poza szlakiem WJM
bardzo możliwe, że nie zrozumiałem twojego wielce wysublimowanego toku myślenia, PiotrkuP. w innym miejscu dałeś do zrozumienia, że jesteś jedyną osobą, która go rozumie, gdyż Ty raczysz rozumieć WSZYSTKO


mn - 2008-07-08, 14:10
Ja bym był za dopuszczeniem pływania na silnikach na szlaku głównym (całe jeziora). Mniej więcej tak jak jest teraz - rozważyłbym jeszcze wyłączenie jezior Kaczerajno i Święcajty. Chętnie bym dodał Bełdany, ale wiem, że to nie przejdzie.
Przede wszystkim egzekwowałbym prawo już istniejące, surowo karał szczególnie szalejące motorówki.


gringo - 2008-07-08, 14:23
Przede wszystkim egzekwowałbym prawo już istniejące, surowo karał szczególnie szalejące motorówki.


te słowa wydają mi się wielce rozsądne. tylko że takie motorówki ciężko jest złapać, bo pływają szybciej od policyjnych.


Tomek J - 2008-07-08, 15:09
bardzo możliwe, że nie zrozumiałem twojego wielce wysublimowanego toku myślenia, PiotrkuP. w innym miejscu dałeś do zrozumienia, że jesteś jedyną osobą, która go rozumie, gdyż Ty raczysz rozumieć WSZYSTKO


Zupełnie niepotrzebne te docinki. Akurat PiotrekP ucierpiał kiedyś za sprawą motorówkarzy i to dwukrotnie: w realu na Bełdanach ze strony pewnego chama na motorówce z warszawską rejestracją a jakże), oraz w necie, ze strony pewnego maniakalnego trolla (tym razem nomen omen z Łodzi) zajmującego się zawodowo dystrybucją silników dwóch znanych firm. Jego ostrą reakcję w dyskusji o TIR-ach tłumaczyłbym pewnym nooo... "skrzywieniem zawodowym" , no ale trzeba starać się zrozumieć każdego.

Pozdrawiam Was obu
Tomek Janiszewski


PiotrekP. - 2008-07-08, 18:04
Tomku, wielkie dzięki za obronę, ale reakcje gringo wskazują, że chyba się nie dogadam z nim Wielce wysublimowany nie jestem, a żona czasem mi powtarza wręcz, że jestem subtelny jak Armia Czerwona; z pewnością nie wiem i nie rozumem wszystkiego, choć żałuję


złośliwiec - 2008-07-08, 19:38
tylko że takie motorówki ciężko jest złapać, bo pływają szybciej od policyjnych.


i znów jak bumerang wraca problem obowiązku rejestracji


mn - 2008-07-08, 20:35
takie motorówki ciężko jest złapać, bo pływają szybciej od policyjnych.


No to trzeba zacząć doposażać policję wodną. Wydaje mi się że już trzy-cztery porządne motorówki policyjne regularnie patrolujące szlak WJM (ze szczególnym uwzględnieniem odcinka Bełdany-Mikołajskie) mogłyby poprawić sytuację.


gringo - 2008-07-08, 20:42
Tomku, wielkie dzięki za obronę


jakbym to ja atakował, ciekawe...
reakcje gringo wskazują, że chyba się nie dogadam z nim


zostałem, jak widzę skreślony w przedbiegach, jako zapewne agresywny w wypowiedziach i despotyczny w myśleniu. rozpracowano mnie, kurcze, bezbłędnie. pogratulować.
twojego wielce wysublimowanego toku myślenia

Wielce wysublimowany nie jestem


http://pl.wikipedia.org/wiki/Ironia


Leszcz - 2008-07-08, 20:50
"i znów jak bumerang wraca problem obowiązku rejestracji"

Konieczność rejestracji jachtów jest oczywista.
Podobnie jak oczywistą oczywistością jest konieczność wprowadzenia obowiązkowego ubezpieczenia OC.
Dalej idąc obowiązkowe przeglądy eliminujące z żeglugi jednostki stare o niskiej sprawności i bezpieczeństwie oraz złom przywożony z zachodu i północy Europy.
Bogaci w Polsce zrobili sobie śmietnik odpadów laminatowych.


gringo - 2008-07-08, 21:52
Konieczność rejestracji jachtów jest oczywista.


jest to pewien argument za obowiązkową rejestracją, jednakże takowa raczej nie rozwiąże sprawy. bo ciężko będzie dostrzec numer z odległości 100m skryty pod bryzgami piany wytwarzanymi przez pędzącą motorówkę
Dalej idąc obowiązkowe przeglądy eliminujące z żeglugi jednostki stare o niskiej sprawności i bezpieczeństwie oraz złom przywożony z zachodu i północy Europy.


tutaj mówisz chyba o motorówkach właśnie tudzież innych skuterach o silniku większym od kadłuba, bo jednak co do żaglówek, to większa większość pływających na Mazurach, to jednak polskie konstrukcje. dla silników możnaby wprowadzić przeglądy, by wyeliminować te, co w przestrzeń emitują niebywałe ilości decybeli, a wprost do wody niespaloną mieszankę paliwową (czy cokolwiek się tam do nich wlewa). tylko teraz pytanie - jak by to wyegzekwować


pirat mazurski - 2008-07-08, 22:51
powiem wam jedno - mnie ogromnie drzaźnią te wszystkie warczące statki i urządzenia wodne .Drzaźni mnie też silnik na moim statku bo waży od cholery chociaź czasem jest konieczny do rzeźby po kanale albo w innych nagłych przypadkach .Może jestem dziwny ale denerwują mnie wodni narciarze jak równieź wszelakiej maści motorówki , skutery i inne amfibie - straszny robią jazgot i dodatkowo wytwarzają falę ,która to fala niepozwala mi spokojnie wypić kawy inki i jak mi się rozlewa ta kawa po nogach to zabiłbym takiego zmotoryzowanego wodniaka.


Tomek J - 2008-07-09, 08:20


gringo - 2008-07-09, 08:56
Ale chyba nie chcesz przez to powiedzieć, że oprócz przeglądu swojej dwukonnej "Hondy" w autoryzowanym serwisie co rok lub 2 (aby uniknąć nieoczekiwanej awarii lub przedwczesnego zużycia silnika) musiałbym jeszcze poddawać ją "przeglądom" u tytulujących się "inspektorami" działaczy PZŻ lub PZMiNW?



to trochę tak, jakby np. PZMot chciał, aby u nich robić przeglądy wszystkich samochodów

ze statutu PZŻ:
par.3: "Związek jest zarejestrowanym stowarzyszeniem klubów żeglarskich i ma osobowość prawną."
par.7 "Celem Związku jest z r z e s z a n i e klubów i stowarzyszeń żeglarskich, p o p i e r a n i e rozwoju żeglarstwa we wszystkich jego formach, r e p r e z e n t o w a n i e interesów stowarzyszonych w nim osób."

skoro stowarzyszenie, to dobrowolne, jak chcę to należę, jak nie chcę to nie.
a co ma do tego rejestracja czy uprawnienia? czy Polski Związek Motorowy wydaje prawa jazdy albo dowody rejestracyjne?


Sławek - 2008-08-04, 09:57
Co z tego ,że jest strefa ciszy skoro do późnej nocy łomocze dyskoteka na wolnym powietrzu. Duzym jachtem ciezko jest podejść do przystani na żaglach zwłaszcza tym , którzy nie zają głębokości. Przy odpowiedniuej głebokości i miejscu na manewr będzie ok , ale przy płytkim brzegu , kiedy trzeba pdciagnąc miecz i płetwe sterowa jacht staje się niesterowny i lepiej w takim wypadku na kilka minut uzyc silnika niż porozbijac sasiednie jachty. Co do Tomka to Orion jest wdzięcznym jachtem ( lokalny patrotyzm bo konstrukcja z Chojnic ). Wiekszośc jednak woli urlop 2 tygodniowy spedzić naq jachcie wiekszym bardziej wygodnym i niekoniecznie wolnym. Ja mam sasanke jacht mały , ale do pagajowania to sie ona nie nadaję. Jeżeli w strefie ciszy powstają profesjonalne mariny , przystanie , osrodki wczasowe , pola namiotowe , czyli potencjalne źródła hałasu to dlaczego nie można użyć silnika przy manewrach portowych. Czy strefą ciszy maja być tylko objęci wodniacy


Mariusz Główka - 2008-08-04, 11:15
Niestety ta cisza rzeczywiście bywa iluzoryczna. Właśnie przez dyskoteki, czy np motocykle czy quady jeżdżące po lesie nad Nidzkim. Albo piły spalinowe używane w porcie do budowy pomostu.
Co do przestrzegania ciszy przez wodniaków to różnie to bywa. W sobotę pojawiła się motorówka na wysokości Krzyży na Nidzkim, a regułą jest przechodzenie na silniku od drutów do osrodka "Pod Dębem". Ja w sobotę pagajowałem na Focusie 690 od drutów. do kei ośrodka, bo na te kilkaset metrów nie chciało mi się wyciagać silnika elektrycznego. Da się. Podejrzewam, że na Sasance też.
Co do manerwów portowych, istnieje zarządzenie porządkowe zabraniajace wchodzenia i wychodzenia z portów na żaglach. Ja zawsze jak mogę to w Karwicy uzywam zagli, ale czasami tak wieje, że według mojej oceny mógłbym komuś spowodowac szkodę. Wtedy nie waham się i odpalam silnik. Staram się go używać jak najkrócej i nie przesadzać z obrotami.
Co do wchodzenia dużych jachtów do stref ciszy i problemów z manewrowaniem nimi na żaglach, co usprawiedliwiałoby użycie silnika, to tu mam odmienne zdanie. Nie ma obowiązku pływania dużymi jachtami. A jak ktoś lubi, to powinien pływać nim na odpowiednim akwenie. Nawiasem mówiąc widok jachtu 33 stopowego na Mazurach zwyczajnie mnie śmieszy. To się robi już naprawdę kuriozalne. Ale jak kto lubi, tyle tylko, że ktoś kto lubi takie pływanie musi mieć swiadomość ograniczeń. Nie wszędzie wejdzie i nie wszędzie powinien wchodzić. Tydzień temu widziałem Twistera 950 na Stręglu. Oczywiście na silniku. Próbował dojść do wyspy i oczywiście usiadł w odległości 50 m od brzegu. To, że pływał po Stręglu na silniku to dla mnie zwykłe buractwo.


selver - 2008-08-04, 11:19
Co z tego ,że jest strefa ciszy skoro do późnej nocy łomocze dyskoteka na wolnym powietrzu.



to jest osobny, bardzo bolesny problem. Akurat wróciłem z Soliny (no niestety, nie samymi Mazurami człowiek żyje ) i do ciężkiej frustracji doprowadziła mnie (pewnie nie tylko mnie) w piątkowy wieczór i noc dyskoteka z Jawora, niosąca się ponurym łomotem na całe Ploso i dalej, aż za Skalistą. A w sobotę rano policja skrupulatnie wyłapywała perkocących (flauta) żeglarzy w okolicach Polańczyka. Jakoś głupio to wyglądało po minonej nocy...


Sławek - 2008-08-05, 08:43
Pływając w latach 80 -tych nba Mazurach musiałem sobie radzic bez silnika z prozaicznego powodu jego braku na jachcie. Raz pływałem Orionem , drugo raz Gigą. Dopłynelismy wszędzie , równiez na Nidzkie. Prawda jest jednak taka ,że człowiek szybko przyzwyczaja się do lepszego , albo raczej wygodnego. Mój pomysł na strefe ciszy jest prosty. Na jeziorze ( akwenie ) objetym strefą ciszy byłby zakaz budowania marin , dyskotek osrodków wczasowych itp. Dopuszczalne byłoby wystawianie niewielkich drewnianych pomostówi . Jezioro wtedy powinno pozostać w stanie naturalnym bez intensywnej zabudowy brzegowej. A cisza obowiazywałaby bezwzgledzie wszystkich i tych na wodzie i tych na lądzie. Chcesz wpłynąc na taki akwen musisz poradzić sobie bez silnika. Obowiązuje zakaz wjazdu do lasu samochodem , straz lesna wlepia słone mandaty jak kogoś złapie. Zniowo zbierane jest w sezonie jagodowym i grzybowym.Ale mysliwi moga wjeżdżac samochodami do lasu. Raz naliczyłem przy zbiorowym polowaniu kilkanaście samochodów. jak spytałem się znajomego lesnika czy te samochody w odróznieniu od samochodów grzybiarzy nie szkodzą środowisku , to stwierdził kategorycznie że Oni maja prawo bo wnoszą opłaty do Nadleśnictwa.Cały problem w naszym kraju polega na tym ,że jest ogólny przepis zakazujacy np wjazdu do lasu , strefy ciszy , ale niektórzy moga go ominąć. U nas tylko j. Charzykowskie wyłączone jest ze strefy ciszy i co z tego. Wiekszośc cwaniaków zapisuje siędo WOPR-u , wywiesza flage na rufie i w upalny dzień przewozi laski na dzibie motorówki ze 150 km na rufie , a ty sie meczysz na pagajach we flaucie.


kwak - 2008-08-05, 18:00
Jestem za utrzymaniem takiego stanu rzeczy jak jest. Pływam w strefie ciszy i denerwują mnie silniki. Jeśli ktoś: nie chce-nie może-nie umie bez silnika, niech nie wpływa w strefę albo nie trzyma łódki na takim jeziorze. Przecież większość akwenów w Polsce nie jest objętych strefą. Jak ktoś koniecznie chce i potrzebuje silnika do manewrów w porcie, może kupić elektryczny. Znamienne, że łódki na moim jeziorze które łamią zakaz, WSZYSTKIE mają silniki stacjonarne lub w studzience. Zaznaczam, że pływają tylko tam, przez cały sezon, od wielu lat - jakby jakaś umyślność przy zakupie jachtu Żeby wywalić silnik na pantograf cywilnej odwagi, a może bezczelności nie starczyło.


czoboki - 2008-08-08, 01:19
... Ja zawsze jak mogę to w Karwicy uzywam zagli, ale czasami tak wieje, że według mojej oceny mógłbym komuś spowodowac szkodę. Wtedy nie waham się i odpalam silnik. Staram się go używać jak najkrócej i nie przesadzać z obrotami.
Co do wchodzenia dużych jachtów do stref ciszy i problemów z manewrowaniem nimi na żaglach, co usprawiedliwiałoby użycie silnika, to tu mam odmienne zdanie. Nie ma obowiązku pływania dużymi jachtami. A jak ktoś lubi, to powinien pływać nim na odpowiednim akwenie.



Czegoś nie rozumiem :(
Najpierw piszesz, że sam używasz w sytuacjach, które uważasz za niebezpieczne, a zaraz potem innym tego zabraniasz? A może źle czytam? :)

Tydzień temu pływałem po Jezioraku na Solinie 800. Jakby to Tomek określił na koromyśle :). Przy odrobinie wprawy można na niej zrobić bardzo wiele na żaglach, to tylko kwestia umiejętności. Tak więc da sie manewrować na żaglach nawet tak duzymi (jak na śródlądzie) jednostkami.
A używanie silnika? Zawsze jesli to poprawi bezpieczeństwo, czyli jeśli uważam, że dojście/odejście na żaglach może być choć trochę niebezpieczne to uruchomię silnik i nie ważne czy to strefa ciszy czy też nie. Zaznaczam, że chodzi mi tylko o manwery.


Mariusz Główka - 2008-08-08, 09:44


czoboki - 2008-08-08, 10:00

Nikomu nic nie zabraniam, jedynie wyrażam swoją opinię.


No i wszystko jasne :)


mazury.info.pl - 2008-10-09, 12:26
Strefy ciszy jednak znikają...

Strefa ciszy została zniesiona na jeziorze Tajty (podstawa prawna) oraz na jeziorze Stręgiel (szczegóły w wątku Strefy ciszy zniesione).


Sławek - 2008-10-09, 20:26
Strefy ciszy powinno sie tworzyć w określonym celu.Dla przykładu dla ochrony gatunkowej zwierząt.. Cisza to ogólnie mówiąc zakaz wytwzarania hałasu. Powinny być okreslone precyzynie źródła jego powstawania na danym akwenie , jego uciażliwość , szodliwe oddziaływanie. I dopiero na tej podastwie powinna być podjeta okreslona odpowiednia uchwała rady. Art. 116 Prawa ochrony srodowiska daje radom powiatów pratycznie nieograniczone możliwosci ustanawiana jak i znoszenia tzw stref ciszy. Tutaj prawdopodobnie zadziałało lobby restauratorów , właścicieli przytani , osrodków wczasowych , którym strefaciszy psuła interesy.
Fajna jest ucwała Rady Powiatu Koronowa dot ustanowienia strefy ciszy na Zalewie Koronwskim. Tam zakazali pływania skuterom i łodziom motorowym o silnikach pow 5 KM , ale dopuscili mozliwość organizowania zawodów motorowych. To o kant d... rozbić taką strefę.


jachtowiec - 2008-12-09, 19:47
Witam
Temat stref ciszy i sensu ich istnienia powraca przed każdym sezonem jak bumerang. (zobacz wykaz jezior na Mazurach objętych zakazem używania silników spalinowych - tzw. strefy ciszy)

Z jednej strony zwolennicy stref ciszy argumentują, że dzięki ich istnieniu wiele jezior nie jest zatłoczonych i można, delektując się ciszą spokojnie żeglować, ponadto ptactwo wodne, często unikalne gatunki ma dogodne warunki do życia.

Z drugiej strony wiele osób nie widzi niczego złego w używaniu silnika spalinowego, 'bo przecież nowoczesny silnik nie hałasuje'... a jeżeli większość ludzi i tak nie przestrzega zakazu, to po co ma istnieć martwe - nieegzekwowane prawo.

Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?



Moje zdanie jest takie:
Polacy nie grzeszą kulturą i to czy takie strefy będą czy nie będą nie ma większego znaczenia. Jak ktoś zachowuje sie łebsko (czytaj - 'mądrze") to nie doprowadza do sytuacji wywołujacych zdenerwowanie u innych. Najlepszym przykładem jest fakt ze na Kisajnie przy wylotach z kanałów od Giżycka i Wilkas stoi znak i nawt policja całymi dniami czatuje na "motorkowiczów". Na znaku widnieje cyfra 12 ograniczajaca prędkość. Jednak prędkość 12 węzłów przy dużej motorówce to najgorsza prędkośc i taka łódź chociaż nie omija przepisów to wywołuje najwiekszą falę. Wystarczy zatem że zamiast wyznaczania stref ciszy to potrzeba lat aby zmienić niską kulturę społeczną na wyższą.
Uważam że w istniejących strefach ciszy używanie jachtowych silników typu 4-5 KM nic nikomu złego nie uczyni. Natomiast w tej samej strefie ciszy głośna dyskoteka, głośne "chamskie" ognisko może doprowadzić do nieprzyjaznych odruchów.
Uważam że strefa ciszy powinna polegać na tym że w takiej strefie nie można używać głośnych .......... silników, wywoływać fali,puszczać muzyki , klnąć jak "szewc" itd. Chodzi o to by nie przeszkadzać innym w odpoczynku.
Kultury nie zastąpią żadne nakazy, zakazy czy strefy ciszy.


Mariusz Główka - 2008-12-09, 19:59
12 to juz liczba, złożona z dwóch cyfr. Ta liczba umieszczona na znaku B6 oznacza ograniczenie predkości do 12 km/godz.


mazury.info.pl - 2008-12-09, 20:33
przy wylotach z kanałów od Giżycka i Wilkas stoi znak i nawt policja całymi dniami czatuje na "motorkowiczów". Na znaku widnieje cyfra 12 ograniczajaca prędkość. Jednak prędkość 12 węzłów przy dużej motorówce to najgorsza prędkośc i taka łódź chociaż nie omija przepisów to wywołuje najwiekszą falę. Wystarczy zatem że zamiast wyznaczania stref ciszy to potrzeba lat aby zmienić niską kulturę społeczną na wyższą.



Na znakach ograniczenia podawane są w km/h.

12 węzłów to ok.22km/h i zgodzę się, że przy takiej półślizgowej prędkości fala jest większa niż w pełnym ślizgu. Jednak przy prędkościach do 12km/h fali już prawie nie ma - sprawdzałem.

Strefy ciszy tworzy się w miejsach cennych przyrodniczo, aby ograniczyć liczbę pływadeł na jeziorze. Zupełnie inną rzeczą jest równoległe zezwalanie na dyskoteki, budowanie portów, czy 'przymykanie oka' na powszechne łamanie prawa. Przykład - Pod debem - tam albo nie powinno być portu albo 'strefa ciszy' powinna być zniesiona/przesunięta. W tej chwili stawianie tam znaku zakazu jest szkodliwe, bo powoduje martwy przepis, którego nikt (prawie) nie respektuje.


jachtowiec - 2008-12-24, 00:18
Ciekawe że Giżycka Straz Pożarna zupełnie nie zna terminu "strefa ciszy". Potrafi dla sobie tylko znanej odpowiedzi testować poduszkowca na Niegocinie. Nawet pozapraszali rodziny strażaków na przejażdżki. I co na to Panowie Piwkowski,Gajdamowicz,Zdanowicz???
Strefy ciszy są tylko dla tych którzy ich przestrzegają. Ale taka Straż Pozarna lubi "BAWIĆ SIĘ'. Widać to przy kazdej okazji imprez wodnych. Nawet Pani Burmistrz patrzy na to i bije brawo.
Dlatego ja popłyne swoją barką wszedzie !!! W strefę ciszy też. Nie poddam się żadnemu policjantowi, politykowi,inspektorowi i innym.
Albo są strefy ciszy na mazurach dla wszystkich, albo nie ma dla nikogo.
Komunizm sie skonczył i jego interpretacja i wykorzystanie akwenów mazurskich też.!!!

[ Dodano: 2008-12-24, 00:20 ]
Oczywiście wiem że na Niegocinie nie ma strefy ciszy. jednak jeśli ktoś "ruszy" kawałeczek jeziora i zrobi np. plażę to od razu krzyk? Co z gniazdami ptactwa???
Poduszkowiec może postraszyć nie tylko ptactwo ale także całe osiedla leżące nad wodą.

[ Dodano: 2008-12-24, 00:22 ]
na Nidzkim też widziałem Strazaków jak pędzili - nie widziałem żednego "powodu". Poprostu "testowali" swoje możliwości

[ Dodano: 2008-12-24, 00:24 ]
samolot, który startuje to małe miki w porównaniu z "nowoczesnym" poduszkowcem "Strazaków"


mazury.info.pl - 2008-12-24, 00:29
Zgodnie z prawem łodzie straży, wopru i policji są uprzywilejowane i maja prawo plywac w strefie ciszy. Nawet statki zeglugi maja takie prawo.

Kiedys nawet byla taka moda wsrod wlascicieli motorowek wszelakich, ze zapisywalis ie do wporu, jako czlonkowie naklejali sobie naklejke, albo wieszali flage wopru i plywali lodzia uprzywilejowana... teraz juz na szczescie coraz mniej takich lodzi.


jachtowiec - 2008-12-24, 11:19
strefy ciszy na WJM są czystą fikcją. Najpierw jedni tworzą strefy ciszy uznajac że służą one rozwojowi gatunków ptaków i zwierząt ,po czym przychodzą inni i burzą cały ekosystem.
Zawsze sa równi i równiejsi.
Strefa ciszy na jezsiorze Dobskim znikneła jak tylko "równiejsi" pobudowali ośrodek wypoczynkowy. Na jeziorze Tyrkło motorówki systematycznie kursują do obozów harcerskich.
Na Nidzkim wielokrotnie widziałem na wysokości Sowigo Rogu statek wycieczkowy z "równiejszymi".
Przez wiele lat istniała "nielegalna" strefa ciszy na jeziorze Tajty - równiejsi pobudowali sobie domki letniskowe i chcieli poprostu ciszy.
Po Wojnowie i Buwełnie systematycznie pływa się na silnikach.
Ja przyznam że od momentu kiedy strażacy okazali sie "równiejsi" i pohulali z rodzinami poduszkowcem to przestałem przestrzegac jakichkolwiek stref ciszy.
Tega poduszkowca nikt nigdy nie powinien dopuscic do użytku na WJM. Ale jak widac wszystko mozna jak sie hołduje "kolesiostwu".


Mariusz Główka - 2008-12-24, 11:47
Znowu trzy po trzy ...
Opisywanie wyczynów strażaków na Niegocinie nie ma nic wspólnego z tematem stref ciszy. Powoływanie się na strażaków na Niegocinie i tworzenie z tego argumentu, który usprawiedliwia nieprzestrzeganie stref ciszy jest zwykłą głupotą.
Na Jeziorze Tyrkło nie ma strefy ciszy. Na Nidzkim niestety Faryj pływa do Prania, ma pozwolenie. Na Dobskim również kilka statków żeglugi komercyjnej ma pozwolenie. Na J. Wojnowo też sam kiedyś w nieświadomości użyłem silnika, bo zmyliło mnie to, że nie ma zanku przy wejściu. Teraz wiem, że tam na silnikach się nie pływa. Zapewne od czasu do czasu ktoś, podobnie jak ja też tam użyje silnika. Silnik na Buwełnie? Nie chce mi się wierzyć, a jeśli już to niezwykle rzadko, Z prostej przyczyny. Mało kto się tam zapuszcza, bo przejście z Wojnowa jest mozliwe tylko małą łódką i to też z problemami.
Strefa ciszy na Tajtach była legalna. Została niestety zniesiona zdaje się w zeszłym sezonie.
Mnie też przeszkadza jak na Nidzkim, czy gdzie indziej ktoś włączy silnik, ale to jest sporadyczny przypadek. Natomiast gdyby nie było tam stref ciszy, to milibyśmy tak jak na Mikołajskim i Bełdanach - hurgot motorówek.


selver - 2008-12-24, 12:01
[...]
Ja przyznam że od momentu kiedy strażacy okazali sie "równiejsi" i pohulali z rodzinami poduszkowcem to przestałem przestrzegac jakichkolwiek stref ciszy.
[...]



przyznam że z prawdziwą przykrością i w nastroju całkowicie nieświątecznym czytam takie teksty. Jeśli sąsiad parkuje na trawniku, to ja mogę urżnąć drzewko, które mi przeszkadza w parkowaniu. Jeśli widzę że ktoś śmieci na ulicy, to pozwolę psu zrobić kupę na chodnik i nie sprzątnę. Jak ktoś sika do jeziora, to mogę wylać na brzegu zawartość chemicznego WC. I tak dalej. Nie będę tego komentował szerzej, bo właściwie nie ma po co. Mam tylko nadzieję, że nie wszyscy tak myślą.


Mariusz Główka - 2008-12-24, 12:20
Myślę, że to kolejna forma prowokacji niejakiego jachtowca fachowca.


jachtowiec - 2008-12-24, 23:29
mnie też przykro ale nie stosuję sie do stref ciszy i wszystkim to polecam. Żanych ograniczeń: skoro wolno robić łodzie "samoróbki" i "czestować je rynkowi czarterowemu ,to wolno załatwiać się do jeziora, pływac w strefach ciszy i ogólnie luzik!!!

[ Dodano: 2008-12-24, 23:58 ]
[ bo przejście z Wojnowa jest mozliwe tylko małą łódką i to też z problemami.
Strefa ciszy na Tajtach była legalna. Została niestety zniesiona zdaje się w zeszłym sezonie.

mylisz sie Kolego. ta strefa była NIELEGALNA - WYMYśLONA.!!!
Stworzyli ją.............. dwaj "wówniejsi". Kiedy policja mnie wylegitymowała to gotowy byłem na udry i sąd. Wtedy przekonałem sie ze to FIKCJA!!!

[ Dodano: 2008-12-25, 00:01 ]
to żadna prowokacja. Tu poprostu trzeba codziennie pływac i wiedzieć co się dzieje. Zapewniam że są tu 'równi" i "równiejsi"

[ Dodano: 2008-12-25, 00:02 ]
będę pływał w kazdej strefie ciszy na silniku spalinowym i mam wiele tłumaczeń - nauczyli mnie tego "równiejsi"!!!


mazury.info.pl - 2008-12-25, 00:17
mnie też przykro ale nie stosuję sie do stref ciszy i wszystkim to polecam. Żanych ograniczeń: skoro wolno robić łodzie "samoróbki" i "czestować je rynkowi czarterowemu ,to wolno załatwiać się do jeziora, pływac w strefach ciszy i ogólnie luzik!!!



Az przykro to czytac... zeby nie powiedziec dosadniej. :( Mam nadzieje, ze to tylko marna prowokacja...


Łata - 2008-12-25, 11:42


będę pływał w kazdej strefie ciszy na silniku spalinowym i mam wiele tłumaczeń - nauczyli mnie tego "równiejsi"!!!



jak dla mnie nie ma takiego tłumaczenia ktore mogloby usprawiedliwic ludzka glupote!


Mariusz Główka - 2008-12-25, 12:03
Mam coraz większe przekonanie, że jachtowiec to troll, który ma niewielkie pojęcie o tym co pisze, i robi to, tylko po to aby pisać. Jedyna metoda na takich ludzi, to nie karmić ich, czyli nie podejmowac dyskusji, i nie odpowiadać na tego typu prowokacje, jak ta ze strefami ciszy.


selver - 2008-12-25, 15:45
Mam coraz większe przekonanie, że jachtowiec to troll, który ma niewielkie pojęcie o tym co pisze, i robi to, tylko po to aby pisać. Jedyna metoda na takich ludzi, to nie karmić ich, czyli nie podejmowac dyskusji, i nie odpowiadać na tego typu prowokacje, jak ta ze strefami ciszy.



a mnie zaczyna fascynować jego obsesja:
Żanych ograniczeń: skoro wolno robić łodzie "samoróbki" i "czestować je rynkowi czarterowemu ,to wolno załatwiać się do jeziora, pływac w strefach ciszy i ogólnie luzik!!!


Widać w tym echo jakiejś głębokiej traumy na tle "garażowym", może z dzieciństwa? W ogóle dość przejmująca wypowiedź, pozwalająca się domyślać ukrytej socjopatii. Bardzo ciekawe...
Ale oczywiście można to też nazwać trollowaniem.

a przy okazji... Wesołych Świąt


piotr6 - 2008-12-26, 11:32
uderzyłem w przycisk ignoruj ,jest znacznie lepiej


mazury.info.pl - 2009-04-29, 10:19
Wracam do tematu 'stref ciszy'. Dzięki informacji/pytaniu jednego z naszych użytkowników okazało się, że nasz wykaz jezior objętych 'strefą ciszy' zawiera tylko jeziora 'wciągniete' na listę jedynie na podstawie decyzji rad poszczególnych powiatów. Nie zawiera natomiast jezior objętych:
całkowitym zakazem używania łodzi motorowych i innego sprzętu motorowego, uprawiania sportów wodnych i motorowych, pływania i żeglowania, z wyjątkiem akwenów lub szlaków wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ uznający obszar za rezerwat przyrody' na podstawie Ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody - Dz. U. Nr 92, poz. 880).

Zwórciliśmy się z wnioskiem do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Srodowiska z wnioskiem o sporządzenie takiego wykazu. Po otrzymaniu stosownego pisma - uzupełnimy naszą listę.


Sławek - 2009-05-06, 13:03
Mam pytanie do kolegi Zbyszka w związku z uchwałami rad powiatów dot, wprowadzenia stref ciszy. Nasi radni operając sie na art. 116 Prawa ochrony środowiska zamierzają zakazac pływania skuterami na małym akwenie jeziora Charzykowskiego jednoczesnie wyznaczając taki akwen na 2 plosie jeziora. Przeczytałem uwaznie uchwałe Rady Powiatu w Gizycku odnosnie zakazu uzywania jednostek o napedzie motorowym. Brakuje mi tam sankcji karnych. Bo co z tego że osoba zostanie przyłapana na uzywaniu silnika w strefie zakazu jezeli brak sankcji karnych w tym zakresie wtedy taki zapis jest marty. Pytanie jest nastepujace

1. czy sa sankce karne za złamanie przepisu , z czego wynikają i kto je nakłada ? ,
2. czy nie powinny być ujete w uchwale rady powiatu

Jezeli uda Ci sie czegoś dowiedziec w tym temacie to będę wdzięczny pozdrawiam Sławek


mazury.info.pl - 2009-05-06, 13:35
1. czy sa sankce karne za złamanie przepisu , z czego wynikają i kto je nakłada ? , 2. czy nie powinny być ujete w uchwale rady powiatu



Niestety (a moze stety :) ) nie jestem prawnikiem.

Kazdy urzad takiego prawnika musi zatrudniac, wiec najlepiej bedzie jezeli to on zajmie sie poprawnym sformuowaniem uchwaly. Ja nie czuje sie kompetentny w tej sprawie. Jezeli jest zakaz - sa takze sankcje za jego zlamanie wynikajace zapewne z innych przepisow.

[ Dodano: 2009-05-06, 13:37 ]
Radca prawny zatrudniony w urzedzie ma dostep (za pomoca programu LEX) nie tylko do biezacych aktow prawnych ale takze orzecznictwa. Dzieki temu jest w stanie to sprawdzic w przyslowiowe 5 minut... o ile jest specjalista w swojej dziedzinie.

[ Dodano: 2009-05-06, 13:43 ]
Jezeli bedzie wyznaczony akwen dla skuterow, (tak jak np. sa wyznaczone dla nart wodnych na Mazurach) oraz ustanowiony przez Dyrektora wlasciwego Urzedu Żeglugi Środladowej zakaz plywania 'poza' oraz oznakowany przez RZGW akwen 'dozwolony' - automatycznie beda takze sankcje duzo powazniejsze niz za naruszenie 'strefy ciszy'.


Sławek - 2009-05-06, 19:11
Dzięki przygotowałem projekt uchwały , dalej niech się prawnicy męczą. Pytałem bo miałem mało czasu ok godziny , bo jutro rano to idzie na zarząd. Tak to nieraz jest najpierw sie rok dyskutuje ," że trzeba cos z tym zrobić " a potem jest na wczraj

pozdrawiam Sławek


piotr - 2009-05-18, 00:12
Na Dobskim niejednokrotnie widziałem "krowę" (tu akurat jest strefa ciszy).
My akurat na duże motorówki mam określenie "świnie" (bez obrazy) a na "białą flotę" konserwy :) i nie chcę tu kogokolwiek obrażać, ot poprostu takie uproszczenie


Mariusz Główka - 2009-05-18, 00:23
Dziś (17.05.2009) na Nidzkim pojawił sie "Kormoran" Żeglugi Mazurskiej. Przeszedł pod drutami i wszedł w strefę ciszy z "dyskoteką" na pokładzie. Zawinał przed Praniem i poszedł z powrotem w kierunku Rucianego.


mazury.info.pl - 2009-05-18, 00:48
Statki 'białej floty' mają stosowne zezwolenie. Od 'niepamiętnych' czasów pływają nawet w rezerwatach (np. Dobskie - do wyspy Kormoranów).


Tomek J - 2009-05-18, 13:00
Statki 'białej floty' mają stosowne zezwolenie. Od 'niepamiętnych' czasów pływają nawet w rezerwatach (np. Dobskie - do wyspy Kormoranów).


Warto byloby jednak sprawdzić, czy zezwolenie na pływanie w rezerwacie automatycznie oznacza także zezwolenie na urządzanie w tej strefie dyskoteki na pokładzie.

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski


mazury.info.pl - 2009-05-18, 13:26


Sławek - 2009-05-18, 13:46
Tomek napisał :

Warto byloby jednak sprawdzić, czy zezwolenie na pływanie w rezerwacie automatycznie oznacza także zezwolenie na urządzanie w tej strefie dyskoteki na pokładzie.



Bo my tzn zeglarze umownie takie miejsca , gdzie jest zakaz pływania statkami o napędzie mechanicznym nazywamy strefa ciszy. Tylko ze strefa ciszy to nie manic wspólnego. Przewznie Rdy powiatów na podstawie art. 116 Prawa ochrony środowiska w celu poprawy warunków akustycznych na jeziorze wprowadzają ograniczenia dot. pływania statkami o napędzie mechanicznym - spalinowym na pewnym akwenie. Do tego wystawiany jest znak zeglugowy , czyli przekreslona śruba okrętowa. ten znak dotyczu jednak tylko żeglarzy poruszajacych się na silniku i nikogo wiecej. A to oznaczy ,że właściciel pola namiotowego może urzadzić dyskotekę na molo pod gwiazdami i zakazu nie złamie. I tak jest z białą flotą. Skoro moga wpływać , bo ich znak nie obowiazuje to i moga robic potancówki na wodzie , bo zakazu takiego nie ma.

Inna troche sprawa jak jaka część jeziora objeta jest rezerwatem , czy parkiem krajobrazowym , czy narodowym. Wtedy ograniczenia wynikaja wprost z ustawy o ochronie przyrody , gdzie jest wymienione ogólnie czego nie wolno robić w rezerwacie , parku krajobrazowym itp. Ponadto bardzo czesto taki park , czy rezerwat ma opracowany na podst. w/w. ustawy szczególowy plan ochrony , gdzie te zakazy i ograniczenia sa szczególowo dopracowane.

Sławek


Mariusz Główka - 2009-05-18, 13:51
Akurat to był Rezerwat Jezioro Nidzkie.


Sławek - 2009-05-18, 14:26
Trzeba dotrzec do planu ochrony rezerwatu i bedzie wszystko jasne. To uwaga jezeli w ustawie napisane jest ,że np w praku narodowym ( krajobrazowym ) nie wolno tego , tego i tamtego , to istnieje jeszcze paragraf ,że dyrektor parku w szczególnie uzasadnionych sytuacjack majac na wzgledzie dobro , ble , ble , ble moze zwolnic od niektórych zakazów wym w pkt np 1 do 7. i to jest czesto wpisane w plan ochrony Na takiej zasadzie obowiazuje kolejka linowa na kasprowy. Jezeli rezerwat to tu ograniczenia sa bardziej rygorystyczne. Własciwie rezerwat to miejsce , gdzie jest całkowity zkaz iongerencji jakiejkolwiek człowieka , oprócz służb , które ten rezerwat nadzorują. Skora wpływacie w rezerwat to tez pewnie w jego planie ochrony została zapisana taka mozliwośc. Jezioro Łuknajno zostało jednak całkowicie wyłaczone z uprawinia turystyki wodnej

Sławek


boSmann - 2009-05-18, 23:58
oznacza także zezwolenie na urządzanie w tej strefie dyskoteki na pokładzie.


Nie sądzę.
"Ochrona walorów przyrodniczych i krajobrazowych Mazurskiego Parku Krajobrazowego wymaga od przebywających tutaj przestrzegania następujących przepisów (w myśl ustawy z dnia 28 września 1991 roku o lasach i ustawy z dnia 16 października 1991 roku o ochronie przyrody), które zabraniają:
.....
zakłócania ciszy, ..."
Więcej można przeczytać tu
http://www.turysta.net.pl/atrakcje/zmpk/
http://www.bialystok.lasy...maskulinskie/32
A swoją drogą, była kiedyś powołana Fundacja ochrony jezior (albo jakoś podobnie). Czy ona jeszcze działa?


mazury.info.pl - 2009-05-19, 00:10
A swoją drogą, była kiedyś powołana Fundacja ochrony jezior (albo jakoś podobnie). Czy ona jeszcze działa?


Działa

[tech OT] Czy każde e36 powinno mieć stabilizator z tyłu?
kto wie ? przewody na swiece ile powinny miec om ?
E30 320i - Jakie powinny być żarówki z przodu
  • ogB3oszenie;wynajmu
  • do podstrony 5700
  • labrador retriever life
  • milosne epitety
  • oc serwis
  • Katalog postów z for dyskusyjnych ; Indeks